Perfekcjonizm w biznesie i jego skutki

Perfekcjonizm w biznesie a profesjonalizm

Na jednym z biznesowych spotkań poznałam chłopaka, który zajmuje się robieniem filmów promocyjnych dla firm i instytucji kultury. Podzielił się z nami obawą  przed pokazaniem swoich dokonań szerszemu gronu i wyjściem z ofertą dalej, poza dotychczasowych zleceniodawców.

Twierdził, że jeszcze sporo powinien dodać na swoją stronę internetową. Nie prezentuje ona przecież wszystkich dokonań, można by coś jeszcze ulepszyć, poprawić… Korzystając ze zdobyczy technologii zajrzałam więc na witrynę w komórce i zobaczyłam czytelną, przejrzystą, dostosowaną do mobile odsłonę pełną profesjonalizmu.

Wysokiej jakości filmy znanych mi wydarzeń i inicjatyw (miło było poznać “sprawcę” klipów promocyjnych), opisy ekipy, która brała udział w realizacjach (solidny, wyspecjalizowany zespół) i fantastyczne zdjęcia (samego rozmówcy jak i te wykonane przez niego, gdyż robi także fotografie nieruchomości).

Według mnie bardzo profesjonalnie, zachęcająco, z wyczuciem i klasą. Według autora, jeszcze wymagające pracy. Czyli? Perfekcjonizm w biznesie. Powody nieujawniania sie ze swoim talentem, pasją czy biznesem mogą być różne. Obawa przed sukcesem, jak i porażką. Syndrom oszusta, czyli zjawisko, w którym nasz poziom wiedzy powoduje, że wiemy ile jeszcze nie wiemy i dopiero gdy dowiemy się jeszcze więcej będziemy mieli prawo, by czymś się podzielić. Lęk przed oceną i wyjściem ze strefy komfortu…

Perfekcjonizm w biznesie może przeszkadzać

Perfekcjonizm w biznesie odbiera szanse i twórcy i odbiorcom

Perfekcjonizm w biznesie to poczucie, że jeszcze nie jest idealnie, a nawet niewystarczająco, że jeszcze jest wiele do zrobienia i to co widać nie nadaje się, by ujrzeć światło dzienne. I tak tkwi sobie w ciemności dostępne jedynie oczom twórcy… Tak jak wiele wsuniętych do szuflady wierszy, opowiadań, czy treści do książek niejednego utalentowanego twórcy…

Perfekcjonizm w biznesie hamuje i niszczy. Odbiera szansę poznania i skonsumowania dzieła, które przecież wcale nie musi być idealne, by znalazło swych odbiorców. Wręcz przeciwnie. Bo nie ma ideałów. I dobrze. Nasze różnice i odmienne talenty pozwalają na współpracę, wzrastanie i uczenie się siebie i od siebie wciąż nowych rzeczy. Doceńmy rozwój, nowe odkrycia i drogę prowadzącą do celu.

MVP Minimum Viable Product receptą na perfekcjonizm?

Bardzo podoba mi się koncepcja MVP – Minimum Viable Product, czyli takiego, który jest minimalnie gotowy do wprowadzenia na rynek. Dzięki temu odbiorca już otrzyma wartość, a Ty masz szansę sprawdzić zainteresowanie jak i otrzymać informacje zwrotne, umożliwiające dokonanie ewentualnych korekt.

Dzięki temu możesz nabrać dystansu do produktu czy usługi i wprowadzić ją niejako „na próbę”. To właśnie poddanie jej testom pozwoli na weryfikację początkowych założeń i sprawdzenie, czy to co w ogóle zakładałeś ma miejsce.

Czy Klienci wchodzą na stronę internetową w takiej formie, otrzymując już niezbędne im informacje? Czy będą mogli dostrzec wartość jaką dajesz i skontaktować się z Tobą? To przecież najważniejsze cele strony www. Można powiedzieć, że minimalne, ale wystarczające by już jej używać, a nie odkładać publikację w nieskończoność… Zawsze będziesz mógł coś dodać, ale nie odbieraj sobie szansy na informacje zwrotne i komunikację z odbiorcami.

Pamiętaj też, że im wcześniej pokażesz swoją ofertę, tym prędzej umożliwisz klientom przechodzenie przez proces dojrzewania.